houk
 
powrót

Recenzja reedytowanych płyt
zaczerpnięta ze strony www.cgm.pl


Houka z początku podłączono pod nurt grunge’owy. Zupełnie niesłusznie. Teraz słychać to jeszcze dokładniej. Muzyka zespołu to świetne połączenie ekspresji muzyki gitarowej końca lat 60. z nowoczesnym brzmieniem lat 90., fuzja geniuszu gitarowego Roberta Sadowskiego (wcześniej Madame, później m.in. Kobong) ze spontanicznością Darka Malejonka, ale zupełnie nie pasująca do estetyki grunge. Muzycy umiejętnie poskładali wszystkie elementy i stworzyli zupełnie nową, niespotykaną, bardzo ciekawą i frapującą układankę.

Pierwsze dwie płyty wydane zostały przez małe firmy i ukazały się w niewielkich ilościach („Soul Ammunition” z 1992 było jedną z pierwszym pozycji raczkującej jeszcze firmy SP Records, rok młodsze „Natural Way” – nieistniejącej od dawna Bass Records). Dlatego ich nakłady już dawno znikły z półek sklepowych, mam wrażenie, że około 10 lat temu. Trochę lepiej sprawa miała się z „Transmission Into Your Heart” wydanym w 1994 przez Izabelin Studio, które już w następnym roku stało się częścią światowego koncertu PolyGram (dziś Universal). „Transmission...” w momencie wydania było jednym z większych wydarzeń i do dziś w różnych zestawieniach można znaleźć je w czołówce najlepszych polskich płyt rockowych lat 90. Jednak też przynajmniej od 6 lat nie znajdziecie jej w sklepach. O wiele lepiej sprawa się ma z „Generation X” z 1995, ale nie dość, że to krążek wydany po fuzji firm (przez co dostępny w większej ilości miejsc), to jeszcze w całym zestawie najsłabszy i nagrany po wielkich zmianach w składzie (jedynym oryginalnym członkiem zespołu był wówczas Darek Malejonek).

Pierwsze trzy płyty Houka to dziś już klasyka ciężkiego grania lat 90. Zawierają muzykę o ogromnej dawce energii, pełnej gitarowej magii i wspaniałych niepospolitych rozwiązań melodycznych. „Soul Ammunition” nagrana została na tzw. „setkę” w ciągu trzech dni. Mimo że to słychać, płyta nie zawiera słabych numerów. „Transmission Into Your Heart” to drugie i już o wiele bardziej dopracowane dzieło uważane przez wielu za największe osiągnięcie zespołu. Natomiast „Natural Way (Full Noize)” to krążek koncertowy, na którym znalazły się fragmenty obu krążków studyjnych i kilka świetnie wykonanych coverów („Children Of The Revolution” T. Rex, „1969” The Stooges czy „I Don’t Live To Day” Jimi’ego Hendriksa). Tu dopiero widać jakim wulkanem energii był ówczesny Houk. Bo trzeba wiedzieć, że w tym czasie zespół był jednym z najbardziej widowiskowych zespołów koncertowych w kraju. Pamiętam tournee przy okazji pierwszej edycji Marlboro Rock In, których grupa była gwiazdą. Każdy z występów zamieniał się niemal w mszę celebrującą ostrego gitarowego rocka.
Ale potencjał Houka dostrzeżono też za granicami. Numer „Dancin’ With Reality” z pierwszej płyty zwyciężył w jednym z plebiscytów słuchaczy radia France International, a grupa zagrała w Cannes podczas targów Midem. Twórczość zespołu spodobała się też fińskiemu reżyserowi Miki’emu Kaurismaki, który w dwóch kolejnych filmach użył piosenek zespołu (w „The Last Border” pojawiła się druga część „Soul Ammunition”, w „Condition Red”„Transmission Into Your Heart”).
Wydania „Transmission...” nie doczekał Sadowski, a rok później odeszło pozostałych dwóch muzyków: Tadek Kaczorowski (basista) i Piotr "Fala" Falkowski (perkusista). Na ich miejsce Malejonek przyjął muzyków Ahimsy (m.in. Pawła Krawczyka, dziś lidera muzycznego Hey’a). „Generation X” jest płytą nagraną właśnie w tym składzie. Nie jest to album zły, ale nie można go równać z poprzednikami.
Dziś Houk gra dalej, ale to zupełnie inny zespół. Dlatego tym bardziej warto sięgnąć po pierwsze płyty grupy Malejonka (a wcześniej też Sadowskiego), bo to dobre granie, na niezłym europejskim poziomie.  Jedne z tych produkcji, których wstydzić się nie musimy.

Leszek Gnoiński

Nowości na stronie
Skad zespołu
Historia
Wywiady i recenzje
Teksty utworów
Fotografie
Audio i wideo
Koncerty
Linki
Maleo Reeggae Rockers
Tabulatury
Kontakt
Ksiega gosci
Statystyki