Ostatnio, kiedy grałem koncert w Częstochowie, przypomniałem sobie,
że właśnie upływają trzy lata od pamiętnych rekolekcji REO na Jasnej Górze, w których dane mi
było uczestniczyć. Było to wielkie przeżycie duchowe, które na pewno bardzo zmieniło moje życie i
spowodowało, że o wiele szerzej otworzyłem swoje serce na działanie miłości Boga.
Pomyślałem, że dobrze byłoby przeżyć coś takiego ponownie. Ale wiadomo - sprawy rodzinne,
koncerty - nie ma żadnej możliwości. Potem modliłem się w kaplicy jasnogórskiej i dziękowałem
Matce Bożej za nawrócenie, za całe moje życie. Jakiś czas później wstąpiłem do księgarni pod
klasztorem i zapytałem o ciekawe nowości. Z dziesięciu książek wybrałem tytuł: "Święty i diabeł"
Huenermana i zabrałem ją w kilkudniową trasę koncertową z Maleo Reggae Rockers. Zacząłem czytać
i zostałem dosłownie zabrany w inny wymiar, inny świat. Czytałem w każdej wolnej chwili, w
samochodzie, garderobie, w hotelu. Kilkakrotnie płakałem, kiedy widziałem, jaki Pan Bóg jest dobry,
jak kocha grzesznika, a ja mam tak twarde i nieczułe serce i wszystko przyporządkowuję sobie,
wszystko kręci się wokół mnie. Parę razy w samochodzie zakrywałem twarz książką, żeby kierowca
nie widział łez. To jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających książek na świecie.
Po przyjeździe do domu zrozumiałem, że to Matka Boża odpowiedziała na moje pragnienie rekolekcji
i zorganizowała mi najpiękniejsze, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Pozwoliła mi przez chwilę
spojrzeć na siebie oczami Boga. Zobaczyłem swoją szkaradność na tle niepojętej miłości. Te łzy
nad własną grzesznością były wspaniałym darem. Zawsze zazdrościłem tej prostytutce z Ewangelii,
która zapłakała nad swoim życiem i oddała bez wahania wszystko, co miała - słoik z cennym
alabastrem, całe jej życiowe zabezpieczenie. Ona wiedziała, kim jest i z jakiego dna wyciągnął ją
Jezus. Ja niestety nie umiałem płakać nad sobą, uważałem, że nie jestem taki zły i dlatego nie
umiem być tak wdzięczny Bogu za życie. Dlatego właśnie Pan Jezus mówi w Ewangelii, że nierządnice
i złodzieje pierwsi wejdą do Królestwa Niebieskiego. I to gorszy wielu tak zwanych sprawiedliwych
chrześcian, którzy uważają, że są lepsi od jawnych grzeszników. Matko Boża, dziękuję Ci za
proboszcza z Ars!
Już po napisaniu tych słów przeczytałem kolejną książkę Huenermana pt. "Ojciec Damian".
Książka chyba jeszcze mocniejsza. Ale o tym może innym razem.
Matko Boża, dziękuję Ci za Wilhelma Huenermana!
Maleo