houk
 
powrot

IV Przystanek WOODSTOCK

Wywiad z Darkiem Malejonkiem zaczerpnięty z "Tylko Rock".


Największą imprezą rockową w dziejach Polski słusznie nazwała "Gazeta Wyborcza" IV Przystanek Woodstock, zorganizowany w początku sierpnia w Żarach przez ekipę Jurka Owsiaka. Poprzednie imprezy z tego cyklu przyciągały wielotysięczną publiczność, ale tym razem - ku zaskoczeniu chyba wszystkich - pod patronatem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy bawiło się podczas trzydniowego darmowego festiwalu aż 100 tysięcy młodych ludzi. Na estradzie tego rodzimego Woodstocku wystąpiło około 50 grup, znanych i mało znanych. Ściślej biorąc, tak jak i w przypadku poprzednich edycji Przystanku, wśród wykonawców znaleźli się również reprezentanci swojskiego reggae i folku (w tym takie tuzy jak Trebunie-Tutki). Jeśli chodzi o reprezentantów rodzimej czołówki rockowej - stawili się i zagrali za symboliczne stawki: Oddział Zamknięty, Urszula, Acid Drinkers, Chłopcy z Placu Broni, Closterkeller i HOUK. Lidera tej ostatniej grupy, Darka Malejonka, zapytałem o wrażenia.
Fotka z Tylko ROCK - Przed nami grali Makle Kfuckle i jeszcze jakieś młodsze kapele, po nas Oddział i Acidzi... Gdy wyszedłem na scenę, zobaczyłem takie morze ludzkich głów, że oniemiałem. Jeszcze przed taką publicznością nie grałem... Przyjęcie mieliśmy niesamowite. Zwykłe zespoły grały około trzydziestu minut, ale jak było dobrze, to Jurek dawał trochę więcej czasu... My graliśmy jakieś czterdzieści minut, bo zagraliśmy dwa bisy: covery Nirvany, "In Bloom", i Marleya, "Redemption Song"... Estrada była olbrzymia, zawodowa. A sprzęt najlepszy. Nie zauważyłem żadnych wpadek organizacyjnych... Byłem tam parę ładnych godzin, przeszedłem się po całym tym obozowisku. To była taka "globalna wioska". Przy grupach namiotów były różne flagi. To jacyś punkowcy, to rastamani. Widziałem też herby miast. Widziałem nawet namioty, przy których powiewały maoistowskie flagi. I nie wiem, czy to był żart, czy ci ludzie na serio wyznawali tę ideologię... Różne były załogi, ale rzucało się w oczy, że panowała wielka tolerancja. Chociaż widziałem niejednego pijanego metalowca, wymalowanego jak King Diamond, który stał z takim pasem w ręku i pytał: "Kto ma coś do metalu?". Ale nikt go nie traktował poważnie, wszyscy go mijali... Było trochę "zmęczonych", jednak naprawdę panowała atmosfera "peace and love".

Korzystając z okazji pytam Malejonka o houkowe nowinki. Oto pierwsza: po zaangażowaniu nowego basisty, Sławka Klugmana, doszło do następnej zmiany personalnej. Ślimak ma być na stałe ich perkusistą (oczywiście nie rezygnując z Acid Drinkers). A poza tym... Skupiamy się dosyć poważnie na nowej płycie. Tym razem może tylko połowa kompozycji będzie moja. Dużo zrobił Gruby, sporo Bolek... Mamy już około 70 minut materiału i zastanawiamy się, czy zrobić taki długi kompakt - na zasadzie rekompensaty dla fanów za trzyletnią nieobecność, czy skrócić to do normalnych 50 minut... Na pewno będzie to płyta ostrzejsza, cięższa niż poprzednia, "Generation X".
Jak szaleć, to szaleć. Pytam Darka o losy jego przedsięwzięcia Maleo Reggae Rockers, przypieczętowanego albumem, który raczej przeszedł niezauważony...
Na pewno był błąd w promocji: videoclip wyszedł pół roku wcześniej niż płyta... Odbijamy to sobie na koncertach. Dużo gramy, będziemy też robić program dla telewizji. Jednak w Polsce sporo ludzi słucha reggae.
Na koniec opowiada mi o jeszcze jednym projekcie, o nowej płycie 2 TM 2,3: zaczniemy to robić pod koniec sierpnia... Ale oczywiście moim wyjściowym, macierzystym zespołem jest Houk.

Nowości na stronie
Skad zespołu
Historia
Wywiady i recenzje
Teksty utworów
Fotografie
Audio i wideo
Koncerty
Linki
Maleo Reeggae Rockers
Tabulatury
Kontakt
Ksiega gosci
Statystyki